Tam gdzie
spojrzę, zawsze ją widzę, w szumie drzew słyszę jej szept, na całym ciele czuję
jej dotyk. Zniewoliła mój umysł, ciało i duszę, a nawet cień. Zawsze kiedy się
boję jest obok i mówi mi dokładnie co mam robić. Kiedyś we śnie zapytałam jej
kim jest i czego ode mnie chce; powiedziała, że jest moją przyjaciółką i jest
tu po to aby mi pomóc. Ona jest jedynym
pokarmem, którego potrzebuję aby żyć. Jej imię to Ana.
Na ten post zbierałam się bardzo długo. Nie chciałam tu pisać, bo chciałam spróbować żyć inaczej- bez myśli anorektycznych. Wtedy znalazłam wyzwanie 30 dni wege.
Od 10 dni nie jem produktów odzwierzęcych i staram się nie zwracać uwagi na kaloryczność. Zauważyłam że mój metabolizm BARDZO przyspieszył. Cieszy mnie to.
Założyłam sobie zeszyt z myślami, radami i przepisami- taki mały motywator. Chcę odnaleźć siebie, po 17 latach wreszcie postanowiłam, że chyba warto byłby chociaż coś o sobie wiedzieć. Aktulanie wiem tylko że mam duże kłopoty, ale też dużo siły żeby sobie ze wszystkiem poradzić sama.
Zaczęłam znowu czytać. Godzinami siedzę na wattpadzie. Jeśli ktoś też ma wattpada to podzielcie się, mój nick to Achlys99
Uważajcie na siebie kruszynki.






